niedziela, 30 czerwca 2013

Rozdział 2.

Jej twarz był prawie tak blada jak kartka papieru. Ręka spoczywająca na jej ramieniu na szczęście należała do Ryan'a. Ale niestety chłopak nie był w najlepszym stanie. Z jego nosa ciekła krew ,do tego miał kilka siniaków i zadrapań. Chciała coś powiedzieć, ale nie była w stanie. Szybko podniosła się z ławki ,zrobiła krok ku niemu i po prostu go przytuliła. Nie ściskała go zbyt mocno. Bała się ,że  może być bardziej poturbowany i nie chciała go urazić.
-Co się stało ? - zapytała tylko. Podnosząc lekko głowę, by spojrzeć mu w oczy.
-To długa historia, ale nie martw się ,dobrze ? - uśmiechnął się delikatnie, starając się ją uspokoić.
-Ryan... - powiedziała tylko ,ale on nie potrzebował więcej słów, żeby zrozumieć o co chodzi.
-Powiem ci ,ale nie teraz.
-Kiedy ? -spytała tylko ,dalej wpatrując się w jego ciemne, prawie czarne tęczówki.
-Jak będzie bezpiecznie - mruknął  -Chodźmy stąd -rzucił , złapał dziewczynę za nadgarstek i pociągnął ją za sobą. Szli chwilę w milczeniu. Ulica koło ,której szli była pusta. Chodniki po jej obydwu stronach również. Byli sami , zero szumu , szmeru czy huku. Cisza wokół nich ,aż krzyczała.
-Kto ci to zrobił ? - spytała Nadia przerywając ciszę.
-Nie ważne .- mruknął.
-Chcę wiedzieć! - podniosła lekko głos, co zabrzmiało dużo ostrzej niż planowała.
-Nie odpuścisz ,co ? - bąknął wyraźnie lekko poirytowany.
-Nie. - odpowiedziała krótko , wpatrując się w swoje czerwone convers'y. Nie chciała patrzeć na Ryan'a. Nie była w stanie. Było jej go strasznie szkoda i czuła się źle z tym ,że nie chce jej nic powiedzieć. Czuła jakby jej nie ufał ,a przecież się przyjaźnili. W dodatku odczuwała w sobie złość, a właściwie to wściekłość. Miała ochotę rozszarpać tego kto mu to zrobił. Jednak tłumiła gniew w sobie.
-Dlaczego to cię tak obchodzi ? - spytał jeszcze bardziej zirytowany i zdenerwowany. Dziewczyna przystanęła , za to on szedł dalej . Wpatrywała się w jego sunącą sylwetkę. Nie rozumiała. Nie rozumiała o co mu chodzi. Jak mogłoby jej nie obchodzić ? Jak mogłoby jej nie obchodzić, że jej przyjaciel jest ranny, że ktoś go skrzywdził ? Jak mogłaby o to nie dbać ? Chłopak przystanął , jakby dopiero teraz spostrzegł ,że jego towarzyszka nie idzie koło niego. Odwrócił się i zatrzymał.
-Jak mogłoby mnie nie obchodzić ?Jesteśmy przyjaciółmi i mi na tobie zależy Ryan. - powiedziała powoli patrząc na niego.Chłopak poczuł wyrzuty sumienia. Dlaczego złościł się na nią ? Przecież to nie była jej wina. Nie jej wina,że jest takim idiotą i nie zapłacił komu trzeba, wtedy gdy mijał termin. Nie jej wina, że wplątał się w to całe narkotykowe gówno. Dobrze wiedział ,że gdyby ona się o tym dowiedziała starałaby się go z tego wyciągnąć za wszelką cenę.
-Przepraszam . - rzucił - Chodźmy już - dodał jeszcze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz