Jej twarz był prawie tak blada jak kartka papieru. Ręka spoczywająca na jej ramieniu na szczęście należała do Ryan'a. Ale niestety chłopak nie był w najlepszym stanie. Z jego nosa ciekła krew ,do tego miał kilka siniaków i zadrapań. Chciała coś powiedzieć, ale nie była w stanie. Szybko podniosła się z ławki ,zrobiła krok ku niemu i po prostu go przytuliła. Nie ściskała go zbyt mocno. Bała się ,że może być bardziej poturbowany i nie chciała go urazić.
-Co się stało ? - zapytała tylko. Podnosząc lekko głowę, by spojrzeć mu w oczy.
-To długa historia, ale nie martw się ,dobrze ? - uśmiechnął się delikatnie, starając się ją uspokoić.
-Ryan... - powiedziała tylko ,ale on nie potrzebował więcej słów, żeby zrozumieć o co chodzi.
-Powiem ci ,ale nie teraz.
-Kiedy ? -spytała tylko ,dalej wpatrując się w jego ciemne, prawie czarne tęczówki.
-Jak będzie bezpiecznie - mruknął -Chodźmy stąd -rzucił , złapał dziewczynę za nadgarstek i pociągnął ją za sobą. Szli chwilę w milczeniu. Ulica koło ,której szli była pusta. Chodniki po jej obydwu stronach również. Byli sami , zero szumu , szmeru czy huku. Cisza wokół nich ,aż krzyczała.
-Kto ci to zrobił ? - spytała Nadia przerywając ciszę.
-Nie ważne .- mruknął.
-Chcę wiedzieć! - podniosła lekko głos, co zabrzmiało dużo ostrzej niż planowała.
-Nie odpuścisz ,co ? - bąknął wyraźnie lekko poirytowany.
-Nie. - odpowiedziała krótko , wpatrując się w swoje czerwone convers'y. Nie chciała patrzeć na Ryan'a. Nie była w stanie. Było jej go strasznie szkoda i czuła się źle z tym ,że nie chce jej nic powiedzieć. Czuła jakby jej nie ufał ,a przecież się przyjaźnili. W dodatku odczuwała w sobie złość, a właściwie to wściekłość. Miała ochotę rozszarpać tego kto mu to zrobił. Jednak tłumiła gniew w sobie.
-Dlaczego to cię tak obchodzi ? - spytał jeszcze bardziej zirytowany i zdenerwowany. Dziewczyna przystanęła , za to on szedł dalej . Wpatrywała się w jego sunącą sylwetkę. Nie rozumiała. Nie rozumiała o co mu chodzi. Jak mogłoby jej nie obchodzić ? Jak mogłoby jej nie obchodzić, że jej przyjaciel jest ranny, że ktoś go skrzywdził ? Jak mogłaby o to nie dbać ? Chłopak przystanął , jakby dopiero teraz spostrzegł ,że jego towarzyszka nie idzie koło niego. Odwrócił się i zatrzymał.
-Jak mogłoby mnie nie obchodzić ?Jesteśmy przyjaciółmi i mi na tobie zależy Ryan. - powiedziała powoli patrząc na niego.Chłopak poczuł wyrzuty sumienia. Dlaczego złościł się na nią ? Przecież to nie była jej wina. Nie jej wina,że jest takim idiotą i nie zapłacił komu trzeba, wtedy gdy mijał termin. Nie jej wina, że wplątał się w to całe narkotykowe gówno. Dobrze wiedział ,że gdyby ona się o tym dowiedziała starałaby się go z tego wyciągnąć za wszelką cenę.
-Przepraszam . - rzucił - Chodźmy już - dodał jeszcze.
niedziela, 30 czerwca 2013
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Rozdział 1.
Był wieczór. A właściwie to już późny wieczór , chociaż może już była wczesna noc. Zależało to od punktu widzenia. 22 w nocy dla niektórych była godziną w ,której kładli się spać, aby wstać następnego dnia do pracy, czy szkoły. Inni właśnie zaczynali dobrze się bawić na imprezach. W niektórych domach pośród nocnej ciszy było tylko słychać klikanie w klawiaturę. Dla Nadii jednak zdecydowanie to jeszcze nie była noc. Dopiero kilka minut temu wyszła z domu , a teraz biegła chodnikiem . Oddychała głęboko i powoli, a jej tempo biegu idealnie dopasowane było do rytmu muzyki , którą słyszała w słuchawkach. Czuła przyjemny podmuch wiatru na twarzy , a związane w kucyk włosy łaskotały ją po częściowo odsłoniętych plecach. Uśmiechnęła się delikatnie. Uwielbiała to uczucie i choć wiedziała, że niedługo się zmęczy i nie będzie miała na nic siły to będzie czuła satysfakcję. Satysfakcję ,że udało jej się zmotywować samą siebie do jakiekolwiek aktywności fizycznej. Jeszcze do niedawna nie chciała mieć czynnego udziału ze sportem. Mecze i różne tego typu widowiska oglądała , nawet można powiedzieć z uwagą, ale żeby sama w coś grać nie było mowy. Nadia nie lubiła się przemęczać. Wiedziała o tym doskonale jej nauczycielka wychowania fizycznego , która bardzo często dostawała podrabiane zwolnienia. Można sobie tylko wyobrazić jaki był jej szok , gdy weszła na salę gimnastyczną ,a tam jako pierwsza przygotowana do zajęć stała właśnie Nadia.
Po prawej stronie miała ulicę , długa prosta dwupasmówka , którą raz po raz przejeżdżał jakiś pojedynczy pojazd. Za to po drugiej był las. Głęboki , ciemny las. Na początku jej conocnych wypraw troszkę ją przerażał, ale teraz przyzwyczaiła się do jego obecności . Mijała go codziennie ,więc niepokój przed tym miejscem powoli zanikał. Choć czasami , gdy popatrzyła w jego gęstwinę wydawało jej się ,że coś widzi ,a właściwie kogoś, szybko odwracała wtedy wzrok tłumacząc sobie, że to tylko cienie, albo jakieś małe przyjazne zwierzątko. Przecież to normalne ,że w lasach są zwierzęta. Za każdym razem , gdy krzaki się poruszały , a jej oddech i tętno przyspieszały przypominała sobie pewną sytuację i zaczynała się śmiać.
Było to, gdy jeszcze resztki śniegu pokrywały ziemię. Kiedyś z Emily , Jason'em i Greg'iem szli prawie opuszczoną drogą. Po obu stronach był las. Było ciemno i cicho , a co jakiś czas było słychać jakiś szmer. Emily szybko sięgmęła po rękę Nadii i ścisnęła ją nerwowo. Stwierdziły ,że razem będzie raźniej i może mniej będą się bali . W szczególności biorąc pod uwagę atrakcję,które przewidzieli na dzisiaj chłopcy. Mieli odwiedzić rzekomo nawiedzony dom. Nadia osobiście bardzo w to wątpiła. Oczywiście wierzyła ,że są nawiedzone domy, wierzyła w duchy i inne paranormalne zjawiska ,ale nie wierzyła w ten. Po pierwsze gdyby dom był naprawdę nawiedzony chłopcy na pewno nie szli by do niego z taką chęcią. Po drugie gdyby dom był nawiedzony na pewno przeczytała by coś o nim w lokalnej prasie, którą często czytała jej mama. Mimo tego i tak się bała. Więc będąc już prawie u celu skręcili w prawo. Zobaczyli TEN dom.
Była to jakaś niedokończona budowla, którą po prostu ktoś zostawił bez zbytniego wykończenia, a może stała się taka przez wzgląd na nieużytkowanie? W każdym razie był to zwykły dom z pomarańczowej cegły , bez okien ani drzwi. Całą konstrukcję przykrywał jedynie ciemny dach . Przed domem była figura świętej rodziny ,ale nie wywarła na dziewczynach żadnej reakcji. Znaczy się, była pięknie zrobiona . Można się było nią zachwycić, ale przerazić ? Nie , nie ma mowy.Następnie cała ich czwórka udała się do wejścia. Ale zanim tam trafili musieli przejść kilka metrów. Przechodzili koło krzaków. Wookół czuć było nastrój grozy. Nadia czuła ,że Emily się trzęsie i ścisnęła mocniej jej rękę. Nagle krzaki zaczęły szeleścić. Ruszać się trząść. W ułamku sekundy wyleciało z niego coś białego. Pisnęły głośno. Chłopcy , którzy byli już kilka kroków dalej zawrócili . Później okazało się ,że to tylko gołąb. Więc teraz ilekroć Nadia się czegoś boi przypomina sobie jak później wszyscy się z tego śmiali.
Biegała już jakiś czas. Postanowiła ,że chwila odpocząć. Siadła na ławce przed pewną szkołą. Szkoła ta była praktycznie w lesie i nie za dobre opinie o niej krążyły. Ale to nic. Była noc szkoła była pusta, a ona potrzebowała tylko chwili ,żeby odpocząć.Oddychała powoli i głęboko. Wdech i wydech , wdech i wydech. "Jeszcze droga powrotna " - pomyślała i mimo zmęczenia uśmiechnęła się pod nosem. Przymknęła na chwile oczy ,dalej miarowo oddychając. Po kilku sekundach je otworzyła. Słuchawki zdjęła już dawno , jak tylko usiadła na ławce.
"Co robisz ? : * " Napisała do Ryan'a. Odłożyła telefon na ławce, ale po chwili rozległ się dźwięk wiadomości.
"Oglądam jakiś głupi film , a ty ? " - uśmiechnęła się, często pisała z Ryan'em. Lubiła to . Lubiła z nim pisać, lubiła z nim rozmawiać, lubiła się z nim wygłupiać, spędzać czas, albo po prostu z nim milczeć. Po prostu lubiła być blisko niego.
"Biegam" : - odpisała krótko. Wyobrażając sobie jego zdziwienie , gdy tylko odczytał treść wiadomości. Ryan znał Nadie bardzo dobrze. Biorąc pod uwagę ile czasu razem spędzili nie ma się co dziwić, wiedział o niej dużo .
"Sama ? : O "
"No wiesz...miałeś biegać ze mną , a tak to muszę sama, a z boku straszny las " - odpisała szybko, ale na odpowiedź od Ryan'a musiała czekać jakieś 2 minuty.
"Może cię nikt nie zgwałci : P A gdzie jesteś ?"
"No nie wiem , nie wiem , wiesz z moim urokiem osobistym ... : P" - uśmiechnęła się na chwilę przerywając pisanie - " Siedzę na ławce na szkole" - nie musiała podawać numeru, ani lokalizacji , gdy ktoś mówił na szkole wiadomo było ,że chodzi o tą .
"Dasz radę : * Za 10 minut będę : ) " - odpisał niemal natychmiastowo. Zanim zdążyła odpisać telefon znów się zaświecił. Spojrzała na wyświetlacz : tym razem był to sms od Alex .
"Hej ,jak tam ? : * "
"Nawet ok . Biegałam , a teraz siedzę sobie na ławce koło szkoły. Ryan ma zaraz wpaść. : ) A tam ? : * " Jej palce tak szybko chodziły po ekranie ,że prawie się rozmywały. Sms'owanie było jednym z jej nałogów. Potrafiła wysyłać dziesiątki sms'ów. A czasami nawet i setki . Chciała odłożyć telefon na ławce, ale zanim to zrobiła już zawibrował. Znów sms od Alex.
"No ,no jakieś romanse wyczuwam : P " - Nadia uśmiechnęła się z przekąsem .
"Ok , ok , będę grzeczna. : * " wcisnęła klawisz wyślij. Nagle poczuła czyjeś ciepłe ręce na ramionach . Uśmiechnęła się. Nie wierzyła ,że Ryan znowu starał się ją przestraszyć. Tyle razy próbował , ale nigdy mu nie wychodziło. Odwróciła się szybko dalej z uśmiechem . Jej twarz nagle zbladła jakby zobaczyła ducha.
"Hej ,jak tam ? : * "
"Nawet ok . Biegałam , a teraz siedzę sobie na ławce koło szkoły. Ryan ma zaraz wpaść. : ) A tam ? : * " Jej palce tak szybko chodziły po ekranie ,że prawie się rozmywały. Sms'owanie było jednym z jej nałogów. Potrafiła wysyłać dziesiątki sms'ów. A czasami nawet i setki . Chciała odłożyć telefon na ławce, ale zanim to zrobiła już zawibrował. Znów sms od Alex.
"No ,no jakieś romanse wyczuwam : P " - Nadia uśmiechnęła się z przekąsem .
"Ok , ok , będę grzeczna. : * " wcisnęła klawisz wyślij. Nagle poczuła czyjeś ciepłe ręce na ramionach . Uśmiechnęła się. Nie wierzyła ,że Ryan znowu starał się ją przestraszyć. Tyle razy próbował , ale nigdy mu nie wychodziło. Odwróciła się szybko dalej z uśmiechem . Jej twarz nagle zbladła jakby zobaczyła ducha.
niedziela, 9 czerwca 2013
Prolog .
- Jak długo mam czekać na hajs Spencer? - zapytał widocznie rozgniewany Mike. - To ze jesteśmy kumplami nie oznacza, ze jesteś zwolniony zapłacenia długów.
- Spokojnie Mike... daj mi jeszcze jeden dzień , a obiecuje, ze ci wszystko oddam. - przemówił spokojnie Scott odpalając papierosa. Zaciągnął się raz, później drugi i trzeci . Stali przez ten czas w milczeniu. Po chwili Scott wyciągnął papierosa w stronę kumpla podając mu go. Mike wziął , zaciągnął się jeden raz i oddał .
- Masz czas do jutra stary - mruknął i miał już odchodzić.- widziałem wczoraj Nadie . Wygląda zajebiście. - rzucił i poszedł zostawiając Scotta samego ze szlugiem i bałaganem w głowie.
- Tylko skąd ja kurwa wezmę do jutro 200 zł ? - zapytał sam siebie , a jego sytuacja była tak beznadziejna, że nie wiedząc co zrobić po prostu zaczął się śmiać.
- Tylko skąd ja kurwa wezmę do jutro 200 zł ? - zapytał sam siebie , a jego sytuacja była tak beznadziejna, że nie wiedząc co zrobić po prostu zaczął się śmiać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)